Co warto obejrzeć na Netflix? Nasze TOP 10

0 101

Ciężko porównać sukces platformy streamingowej Netflix do czegokolwiek innego. Rewolucja, internetowe objawienie – to tylko niektóre z określeń. I choć niektórzy mogą twierdzić, że Netflix stawia raczej na ilość niż na jakość, to znajdziemy wiele perełek. Na tyle dużo, że wystarczy ich na wszystkie zimowe wieczory. Oto nasze propozycje.

#1. Gra Geralda.

Gerald i jego żona lubią urozmaicone życie seksualne. Życie płata im jednak figla i pewnego dnia Gerald umiera na zawał w trakcie igraszek, pozostawiając żonę przykutą do łóżka kajdankami, bez żywej duszy w promieniu kilku mil… Gra Geralda to ekranizacja jednej z najbardziej zaskakujących powieści Stephena Kinga. Łączy w sobie wszystko, co najlepsze u mistrza horroru – nieszablonowa fabułę, tajemnice z przeszłości i ciemne zakamarki ludzkiego umysłu.

#2. Wysokie loty.

Coś dla fanów NBA. Agent sportowy Ray Burke podejmuje się karkołomej akcji, by załagodzić konflikt zawodników z władzami ligi, uratować ich kariery i obłaskawić sponsorów. Brawurowa tytułowa Rola Andre Hollanda, obrazowa reżyseria Steven Sodenbergha i oldschoolowy klimat najlepszych czasów ligi koszykówki. Mocne, męskie kino, ale niepozbawione elementów etosu sportowego.

#3. Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane).

Skłóceni bracia po latach powracają do rodzinnego Nowego Jorku w związku z chorobą ojca… Wbrew pozorom, nie jest to tkliwy dramat, a mocna opowieść o braterskich relacjach, utrzymana w cierpkim, humorystycznym stylu. Na dodatkową uwagę zasługuje zastosowanie konwencji kilku mini-powiastek, przypominającej produkcje Woody’ego Allena. Na ekranie zobaczymy Adama Sandlera i Benna Stillera w formie sprzed lat.

#4. V Wars.

Serialowe wampiry powracają, na czele z Ianem Somerhalderem, gwiazdorem bijących rekordy Pamiętników Wampirów. Tym razem jednak nie spodziewajmy się serii dla nastolatek. Reżyser serwuje nam krwiożercze, demoniczne i diabelnie przebiegłe wampiry, które stają w szranki o władzę. Serial jest idealnym odczarowaniem uładzonego ostatnimi laty wizerunku krwiopijcy i oprócz genialnej charakteryzacji, oferuje nam także doskonałą rozprawę moralną.

#5. Nawiedzony dom na wzgórzu.

Kolejny serial, który słabszych osobników może przyprawić o dreszcze. Pomimo, że opowiadana historia jest dość banalna – najbardziej nawiedzony amerykański dom i nieco zwichrowana rodzina – to otrzymujemy dość zgrabną powieść o ludzkim strachu. Nie jest to typowy „straszak”, ale otrzymujemy kilkanaście godzin pełnych napięcia, niepokoju i ludzkich strachów. Przygotujmy się też na ucztę wizualną.

#6. Nazywam się Dolemite.

Nie sposób wymienić wszystkich plusów tego filmu. Eddie Murphy jako ekscentryczny alfons, świetny klimat lat 70-tych, energetyczna muzyka i piękne miasta przywodzące na myśl erę Policjantów z Miami. Dodajmy do tego pomysłową intrygę i mamy przepis na filmowy hit. U nas jeszcze niezbyt znany, ale za oceanem szeroko komentowany i chwalony.

#7. Gone Girl.

Davida Finchera nie trzeba nikomu przedstawiać. Kilkanaście lat po fantastycznym Siedem serwuje nam kolejny thriller z wieloma zwrotami akcji i nieprzewidywalnymi zachowaniami bohaterów. Z takim reżyserem nie dziwi aktorski pokaz Bena Afflecka, wcielającego się w zrozpaczonego męża zaginionej żony. Przygotujmy się na potężną dawkę emocji i grę pozorów.

#8. Stranger Things. 

Jeden z najlepszych seriali ostatnich lat. Dziwne wydarzenia nękające  prowincjonalne miasteczko zmuszają bohaterów do walki z potworami i niebezpiecznymi zjawiskami. Widz dostaje klimat tajemnicy, duszności i strachu w pięknej formie sci-fi. Musimy jednak przestrzec, że serial wciąga, a obejrzenie wszystkich trzech sezonów w kilka dni to nie problem.

#9. Mindhunter.

Dwa sezony tego świetnie zrealizowanego thrillera o zabarwieniu kryminalnym są utrzymane na jednakowym, wysokim poziomie. Akcja dzieje się pod koniec lat 70-tych, a widzom zgrabnie serwowane są nierozwiązane zagadki morderstw sprzed lat. David Fincher kolejny raz wchodzi w głąb psychiki seryjnych morderców, wskazując ich makabryczny kunszt i czyniąc z nich niemalże amerykańskie gwiazdy.

#10. Peaky Blinders.

Miłośnicy Ojca chrzestnego czy Rodziny Soprano z pewnością znajdą coś dla siebie. Akcja serialu przenosi nas do brytyjskiego Birmingham lat 20-tych i gangsterskiej rodziny usiłującej poszerzyć swoje wpływy. Świetna  scenografia, wciągające wątki fabularne i godne zapamiętania role Cilliana Murphy’ego, Sama Neilla i Toma Hardy’ego. Polecamy z czystym, gangsterskim sumieniem.